Ludzie z pasją podróżowania

Porta-Sailing-Team

Fiku Miku Po Bałtyku - Żeglarska majówka 2020 za nami.

Fiku Miku Po Bałtyku czyli Porta Sailing Team. Nie było łatwo zorganizować tegoroczną majówkę. Wszystkie założenia bardzo szybko musiały się zmienić. Zamknięte granice, brak możliwości przemieszczania się i spotkań spowodowały przełożenie majówki na bardziej optymistyczny moment. Warto było jednak poczekać z realizacją żeglarskiego wydarzenia. Jeden telefon od armatora uruchomił pozytywny ciąg kolejnych zdarzeń. Zaledwie tydzień przed majówką, z powodu cofnięcia urlopu, jednej ekipie został wycofany czwarty jacht. 18 lipca spotkaliśmy się w marinie miejskiej w Gdyni gdzie oczekiwały na nas jachty.

Fundacja 4 Kontynenty Team

To my tworzymy zespół Fundacji 4 Kontynenty Ekipa tworząca zespół Fundacji 4 Kontynenty to osoby pozytywnie zakręcone. Na co dzień pracujemy w prywatnych firmach. Jesteśmy lekarzami, managerami, nauczycielami, monterami, magazynierami, architektami, programistami, budowlańcami, instruktorami, kierowcami, czy logistykami. Swoje pasje realizujemy poprzez organizację różnych eventów Fundacji 4 Kontynenty, na które zapraszamy każdego chętnego i ciekawego świata oraz przygód. Chętnie dzielimy się swoim doświadczeniem, wiedzą i umiejętnościami. Nasze działania są całkowicie non profit, nikt z nas nie pobiera wynagrodzenia za działalność w Fundacji 4 Kontynenty.

Wyprawa I Love Norway 2020 Sail & Trekking

W piątek 15 maja premier Królestwa Norwegi ogłosiła zamknięcie granic państwa dla ruchu turystycznego do dnia 20 sierpnia. Z tego tez powodu zmuszeni jesteśmy odwołać wyprawę I Love Norway 2020 Sail & Treking i przełożyć ją na 2021 rok. W zamian za wyprawę do Norwegii odbędą się rejsy po Morzu Bałtyckim w tych samych terminach co etapy Norweskie. Zapraszamy na rejsy po Bałtyku. Dołącz do rejsu na pokładzie SY Ciri, wyrusz z nami na magiczną przygodę.

Miał być rejs po Cykladach, sztorm pokrzyżował nam plany - Porta Sailing Team

**Grecja wrzesień 2019 -**Rejs w Grecji to nie tylko pływanie od portu do portu O żeglowaniu w Grecji myślałem od dawna, ale wciąż się nie składało. Głównie dlatego, że niemal co roku pojawiał się jakiś ciekawy rejs na innym równie atrakcyjnym akwenie, a urlopy mają ograniczony wymiar. Wreszcie udało się i w przedostatnią sobotę września 2019 roku ranek powitał nas w Atenach. Udało się dzięki temu, iż Fundacja 4 Kontynenty zaplanowała na ostatni tydzień września żeglarską wyprawę.

I Love Norway 2019 Kurs na Lofoty - trekingowa przygoda Porta Sailing Team.

Sail & Trekking po Lofotach - Porta Sailning Team W piątek 19 lipca załoga pojawiła się na jachcie popołudniu. Przyjechaliśmy z różnych stron Polski. Najsilniejsza grupa pochodziła z Suwałk i okolic, ale była również reprezentacja Krakowa, Poznania i Warszawy. Większa część miała niewielkie doświadczenie na morzu w zamian za to mnóstwo zapału i chęci uczenia się. Oczekiwania też były różne. Chcieli wędrować, podziwiać przyrodę a przy okazji pożeglować. Po zaształowaniu rzeczy jeszcze wieczorem ruszyliśmy zwiedzać Tromsø.

Dzieciaki na Nordkapp - Porta Sailing Team. Rejs ojców z synami.

Nordkapp. Cel geograficzny Rejsu Ojców z Synami. Od wypłynięcia z portu w Tromso Kapitan Maciej Hejna przygotowywał nas do niego długimi przeskokami. Odcinek z Akkarfjord do Nordkapp wynosi 55 mil morskich. Cumy oddaliśmy o północy. Pierwszą dwugodzinną wachtę pełnili 3 synowie – Kacper, Krzysiek i Tomek, oczywiście pod nadzorem Kapitana i jednocześnie Taty – Macieja. O godzinie 02:00 ster przejął duet Maciek (syn) i Rafał (tata). Płynęliśmy na silniku pod wiatr wiejący z północy, wspinając się mozolnie na fale.

I Love Norway 2019 - Za koło podbiegunowe do bram Arktyki Porta Sailing Team

I Love Norway 2019 - Za koło podbiegunowe do bram Arktyki 29.06.2019 r. po całonocnej podróży, o godzinie 8:00 wylądowaliśmy na lotnisku w Bergen. Pozostał nam już tylko zajęczy skok tramwajem, by znaleźć się w porcie, gdzie czekała już na nas załoga poprzedniego etapu “I love Norway” i s/y Ciri, która na nadchodzące półtora tygodnia miała stać się naszym domem. Norwegia przywitała nas słoneczną pogodą na lądzie, jednak Szanowny Pan Neptun miał wobec nas nieco inne plany.

Fiordy północy Sail & Trekking, dzieciaki w drodze na Nordkapp Porta Sailing Team

Przylatujemy do Tromso po 21 godzinie wszystko przez to, że Wizzair zmienił godzinę wyloty z rana na wieczór. Oznacza to, że mamy o jeden dzień mniej na rejs. Ale co mamy planować kiedy i tak wszystko będzie dyktowane przez pogodę. Generalnie płyniemy na północ.Z lotniska odbiera nas Kuba młody chłopak, który przyjechał dorobić sobie na kolejny rok nauki. Przyjechał na miesiąc akurat ma dzień wolny więc nam pomaga. My płacimy mniej za transport do mariny a on dostaje w zamian rzeczy warte w Norwegii krocie i nie takie łatwe do kupienia… Dzięki niemu bardzo szybko możemy się zainstalować na jachcie.

Z Tallina do Hanko.

Rejs jachtem. Oddajemy cumy i opuszczamy malowniczy Tallinn. Wieżyczki starego miasta znikają powoli za horyzontem. Idziemy szóstką w bejdewindzie. Żegluga przez Zatokę Fińską mija nam spokojnie. Pogoda jak na Kanarach sezonie wakacyjnym, a nie na Bałtyku. Lampa, wiatr 6knt., łagodne zafalowanie. Neptun obchodzi się z nami łagodnie. Dla ochłody po pokładzie krążą mrożące krew w żyłach żeglarskie historie mazurskie o utopionych silnikach, bo kapitan narzeka, że za gorąco. Późnym popołudniem zmieniamy kurs i wiatr siada i mamy rejs jachtem na “katarynie”.

I Love Norway 2019 - Porta Sailing Team

SY Ciri wśród fiordów –I Love Norway 2019 Porta Sailing Team. Rozpoczął się długi, bo prawie trzymiesięczny rejs jachtu Ciri po norweskich fiordach. Wyruszyliśmy ze Szczecina 8 czerwca 2019 r., po drodze do Stavanger odwiedzając Kopenhagę, wyspę Anholt, Skagen i Flekkefjord. Był to pierwszy etap armatorski rejsu I love Norway 2019 zorganizowanego przez Fundację 4 Kontynenty. Pierwsze godziny rejsu przebiegły spokojnie. Wiał niezbyt silny wiatr z kierunków wschodnich, bez wysiłku żeglowaliśmy wzdłuż niemieckiego wybrzeża Morza Bałtyckiego do pierwszego portu – Kopenhagi.

Pingwiny z Madagaskaru - Porta Sailing Team

Jak ten czasy szybko ucieka już 17 lipca. Podróż do Medby rozpoczęliśmy już z samego rana. Okazało się że nowo zbudowany pirs w Harstad do którego byliśmy zacumowani jest “resident area”. Czyli dla jachtów, które wcześniej dokonały rezerwacji miejsca. Jednak mentalność norweska jest inna niż w Polsce i nie mieli tego nam za złe. Dalsza podróż mijała spokojnie na ciężkiej pracy manewrowania żaglami aby złapać wiatr. Mijając od południa wyspy Rolla oraz Androja odbijaliśmy na północny wschód.

Cywilizacja na horyzoncie - Porta Sailing Team

Ostanie dwa dni spędziliśmy na wodzie, jacht kołysał nas do snu. Prąd wody niósł szybko jacht i tak 15 lipca trafiamy do Harstad. Duże miasto w porównaniu do tych odwiedzonych do tej pory na Lofotach. Do portu zawitaliśmy wczesnym świtem koło szóstej. Port jakby opustoszały. Nie ma co się dziwić skoro jest poniedziałkowy poranek. Poranna kawka i wybieramy się na zakupy. Udaje się nam zlokalizować sklep bunnprise dwie uliczki od portu w którym ceny są bardzo niskie.

Ryga stolica Łotwy

Rankiem skoro świt ruszmy do Rygi ( 13 lipca). Przed nami zatoka Ryska, płyniemy fordewindem. Po drodze ścigaliśmy się z jachtem Challenger. Przyjmujemy wyzwanie i tak 1,5 h wcześniej cumujemy w Rydze. Jak się okazuje jacht Faworyt jest dość szybki. Świeci słońce a w Polsce podobno pada? Cała załoga wyrusza na miasto, czas na zwiedzanie. Ja wskakuje w stój kucharki gdyż dziś obiad kapitański. Na obiad ziemniaki, marchewka z groszkiem i ogórki kuszone oraz mięso.

Hallo tu port Windawa

Pogoda dopisała jest słonecznie i ciepło (12lipca) w Polsce chyba niekoniecznie ? Żegluga z Lipawy początkowo na żaglach a pózniej wedle meteo wiatr zdechł. Piąta rano palimy katarynę i długa prosta na port. Parkujemy toast za cudowne ocalenie i kładziemy się spać. Po śniadaniu ruszamy na zwiedzanie. Wieża zegarowa wygrywa melodie a my podążamy na targ, naprawdę warto go odwiedzić są wszelka różności dla smakoszy. Dziwny kraj spotykamy kilkanaście rzeźb krów, muszę doczytać z jaką legenda to się wiąże.

W krainie Trolli - Porta Sailing Team

W krainie Trolli czyli Trollfjord ( 13 lipca). Pełni nadziei wyruszyliśmy na poszukiwanie Trolli. Legenda mówi, że fiord jest ich domem. Na wszelki wypadek włączamy google tranlsator. Legendarnego Trolla niestety nie znaleźliśmy. Spotkaliśmy Trolle w ludzkiej skórze, krótki opis: szalik Lechi Gdańsk, po angielsku nie mówił, znał nasza polska mowa, drugi starszy wiekiem i doświadczeniem posługiwał się mową naszych wschodnich sąsiadów. Niechętnie z nami rozmawiali. Bojąc się aby Trolle nie wrzuciły na nasz jacht głazów z gór oddaliśmy się na południe by stanąć w zatocze na kotwicy.

Krótka wizyta w Reine - Porta Sailing Team

Dziś jeszcze jedna krótka notka (12 lipca) słońce świeci jest bardzo przyjemnie. Góry przykuwają nasz wzrok i zachęcaja by je zobaczyć z bliska. Przestawiamy się po południu do Reine. Jestem tu pierwszy raz i zamurowało mnie to co tu widzę. Pod naszym jachtem chmary ryb turkusowa woda, strzeliste góry. Czuje się jak na Karaibach. Surowy klimat Norwegii naprawdę powala z nóg. Nie potrafię wam opisać swoich przeżyć po protu tu trzeba być!

Pierwszy port na Lofotach Moskenes - Porta Sailing Team

Dotarcie do legowisk Trolli w Moskenes zajęło nam sporo czasu. Jak na złość wiatru nie było przez większość drogi. Kiedy ujrzeliśmy na horyzoncie wyłaniające się zza mgły obrysy wysp powiało nam mocniej. Stwory zwane Trolle nie chciały dopuścić nas do swojego domu. Po czterech godzinach nierównej walki i długich rozmów piękniejszej części załogi z Neptunem docieramy pod osłonę brzegów Lofotów. Widoki jakie otrzymaliśmy na horyzoncie są rekompensatą „nocnej” żeglugi. Zielone góry przyodziane w białą suknię mgły, białe śnieżne czapki szczytów.

W poszukiwaniu Trolli - Porta Sailing Team

Nadszedł dzień tak długo przez nasz wyczekiwany. Ostanie przygotowania i ruszamy kierunek lotnisko Gdańsk. Lecimy do Bodo! Lot mija spokojnie, Norwegia wita nas słońcem. Spotykamy załogę poprzedniego etapu i ruszamy na jacht. Podobno czeka na nas świeży dorsz. I rzeczywiście zapach świeżych ryb było czuć już na kei. Szybko wrzucamy nasze graty do kokpitu i przejmujemy jacht. Od ostaniej mojej wizyty sporo na jachcie się zmieniło, kurcze ile guzików i który do czego?

Jest taki dzień który musiał wydarzyć się - Porta Sailing Team

Ostani dzień na jachcie (10 lipca) - czas wracać.. Kupujemy pamiątki dla rodzin, pakujemy się i przygotowujemy jacht do przekazania kapitanowi Staszkowi Roziewskiemu prowadzącemu kolejny etap wyprawy Fundacji 4 Kontynenty „I Love Norway 2019” - Porta Sailing Team. Energia, która towarzyszyła załodze do wczoraj, dziś jakby zgasła. Chyba mimo zmęczenia, trudno nam uwierzyć, że to już koniec naszego etapu. Jeszcze tylko skromny obiad, wspólne pamiątkowe zdjęcie i ruszamy na lotnisko, które na nasze szczęście w Bodø znajduje się bardzo blisko portu.

Wieczór kapitański w Bodo - Porta Sailing Team

Dziś (9 lipca) o godzinie 15.00 po kolejnym udanym połowie dorsza, w gęstej mgle docieramy Bodo. Świadomość, że rejs dobiega już końca budzi chyba w każdym z nas niedosyt tej fantastycznej przygody, jednak czas wracać do rodzin i obowiązków. Najpierw jednak tradycyjny wieczór kapitański i podsumowanie rejsu przy pysznej kolacji i wspólnych śpiewach. Mimo że gitary już nie mamy, instrumentów nie brakowało. Dźwięki tarki, łyżek durszlaka i pilersu akompaniowały nam do późnego wieczora.

Koło Podbiegunowe 66°33' 39''N - Porta Sailing Team

Dzień (7 lipca), obudził nas przepięknym słońcem i ogromnym zapałem do zdobycia tej nocy równoleżnika 66 33’ 39’‘N. Słońce dodaje ochoty do żeglowania, a okazy lądujące na deku, już tworzą wyraźną wizję najbliższego obiadu. Jest pięknie, jednak nieustanny mordewind, testuje naszą cierpliwość do popołudnia kolejnego dnia. O godzinie 14.00 schodzimy na ląd w porcie As ukrytym wśród szczytów gór, żeby wymienić butle z gazem, zjeść wyczekany obiad i ruszyć na koło podbiegunowe.

Żeglarska pogoda z kursem na Kłajpedę

Niedziela(7 lipca)odpłynęliśmy z Górek Zachodnich o 12.00. Cała załoga zadowolona i uśmiechnięta. Rozpoczynamy nasz etap wyprawy**„Nieznane lądy Bałtyku kurs na Północy Wschód czyli przez kraje Bałtyckie".**Wyszliśmy z portu od razu stawiając żagle. Genuai grot na dwa refy. Po krótkim przebiegu zrzucamy grota, jest zbyteczny. Na samym foku pędzimy 6 knt kołysząc się góra, dół. Piękna żeglarska pogoda do czasu.. .Duża fala dopada nas za Helem. To efekt szalejącego sztormu, który trwa od kilku dni.

Nieznane lądy Bałtyku „Dookoła Bałtyku” 2019.

Morze Bałtyckie wciąż skrywa wiele ciekawych miejsc, do których rzadko zaglądają żeglarze - My je odwiedzimy!!!. Tajemnicza Zatoka Botnicka, Olandia, Laponia, malownicze porty i miasteczka, tysiące wysp i wysepek, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, niesamowite wschody i zachody słońca, wapienne klify – to wszystko czeka nas podczas wyprawy „Dookoła Bałtyku” 2019. Rejs został podzielony na 4 etapy, po dwa tygodnie każdy razem 50 dni. Na każdym etapie oprócz niezwykłej atmosfery i fantastycznych doznań, czekać będą na nas morskie opowieści przy ognisku - miejsca wybrane na te wydarzenia, nie są przypadkowe.

Serwis jachtu, dzień odpoczynku - Porta Sailing Team

Serwis jachtu ( 7 lipca ).Olej w silniku wymieniony, uszczelki w katarynie uzupełnione. Wieczór bez pośpiechu, spędzony na przyjemnej kolacji na której delektowaliśmy się smażonym dorszem. Noc okazała się wisienką na torcie po solidnym śnie na postoju. O godzinie 11:00 oddajemy cumy i ruszamy w dalszą podróż. W końcu cała załoga na deku! Pogoda jest rewelacyjna. Wiatr 2B, dziś zdobywamy 66°33’ 39’‘N. Lepiej być nie może! Szmaty w górę i na północ!

Zygzaki do Berg - Porta Sailing Team

Dzisiejsza noc (5 lipca) minęła pod znakiem zygzaków i szlaczków hałasując się całą noc do Berg. Zwiedziliśmy wszystkie możliwe brzegi fiordów na naszej drodze i byliśmy zafascynowani dzika fauną tychże miejsc. Nie w naszym stylu jest jazda na katarynce, więc nie daliśmy za wygraną o 10:25 dobiliśmy do kei z wiadrem pysznego dorsza, którego usmażyliśmy na kei. Ryby zjedliśmy z ogromnymi uśmiechami na twarzach. Zaledwie jeden stopień na mapie dzieli nas już od koła podbiegunowego.

Neptun naszym przyjacielem jest - Porta Sailing Team

Dzień 4 lipca to kolejny etap rejsu. Amerykanie świętują a my żeglujemy na północ. Rozpoczęło się słonecznie i przyjemnie,wiatr około 3B. Wspaniałe widoki i przyjemność żeglowania bez deszczu okazały się spełnieniem naszych marzeń. Szczęście nie trwało jednak zbyt długo. Około północy wiatr znów zaczął przybierać na silę a deszcz przypomniał sobie o naszym istnieniu. Neptun na szczęście chyba znudził się już ofiarami i dał nam spokój chociaż w tej kwestii. Po raz kolejny suszymy ubrania, tym razem jednak cieszymy się gorącym prysznicem i pięknym portem w Rorvik.

Deszcze niespokojne - Porta Sailing Team

Dziś (2 lipca) Allesund nie przywitało nas przyjazną pogodą, jednak po gorliwych prośbach Neptun odsłonił dla nas skrawek czystego nieba i pozwolił na wycieczkę. Idziemy zdobyć wzgórze Aksla. Widoki wynagrodziły wszystko, mamy przemoknięte ubrania. Kolejny wieczór spędziliśmy na rozmowach i analizowaniu prognoz, które nie były optymistyczne dla naszej załogi. Na noc zapowiadano silny wiatr który postanowiliśmy przeczekać w porcie. Wczesnym rankiem (3 lipca) o 04.00 ruszamy przed siebie z wiatrem i falami.

Doba na morzu kurs na Allesund - Porta Sailing Team

Dziś (2 lipca) Droga z Maloy do Alesund przebiegła zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Deszcz wciąż nie daje za wygraną, jednak piękne widoki przez fiordy wynagradzają wszystkie uniedogodnienia. Neptun znowu zebrał swoje żniwa, musimy z nim poważnie porozmawiać. O 06.30 cumujemy w Alesund. Schroniliśmy się przed nadciągającym armagedonem. Wiatr ma uderzyć w nasza lokalizację z siłą do 60 knt. ( dziękujemy zespołowi brzegowemu wyprawy za czujność). Przygotowujemy wachty cumownicze, na mapie windy jest bardo kolorowo.

Hołd dla Neptuna - Porta Sailing Team

Dziś (1 lipca) po dobie w morzu i oddaniu hołdu Neptunowi, przemoknięci do suchej nitki docieramy do Maloy. Miejscowość ta jest jednym z ważniejszych portów rybackich w regionie. Mamy nadzieję zregenerować siły, zwiedzić zabytkowe fortyfikacje i podziwiać widoki z góry nieopodal portu, a rano wyruszyć w dalszą podróż. Na obiad będzie zupa rybna z świeżych złowionych ryb przez kapitana Mietka Jakubowskiego. Michał

Za koło Podbiegunowe do bram Arktyki - Porta Sailing Team

Dziś ( 30 czerwca ) po nocnej podróży z Polski o 8 rano wylądowaliśmy w Bergen. Wsiadamy w tramwaj i kierujemy się do Bryggen gdzie czeka na nas jacht SY Ciri. Po przejęciu jachtu od załogi poprzedniego etapu, szybki posiłek i ruszamy zwiedzać miasto. Podziwialiśmy piękną panoramę z góry Floyen. Kolacja i nadszedł czas na wyjście w morze. Godzinie 19.00 oddajemy cumy i rozpoczynamy nasz rejs za koło podbiegunowe.

Zmiana załogi w Bergen - Porta Sailing Team

Wczoraj (28 czerwca) mieliśmy przepiękną pogodę na żeglowanie. Koło 13:00 dopłynęliśmy do Bergen i po wykonaniu wszystkich obowiązków związanych z przekazaniem jachtu zjedliśmy pyszny obiad (kasza z cukinią i dużą ilością krewetek). Przywitaliśmy również Mieczysława - kapitana kolejnej załogi - oraz mieszkającego w Bergen Grzegorza, który bardzo nam pomógł, oferując nocleg oraz przynosząc wiertarkę i napitek. Popołudnie poświęciliśmy na kupowanie pamiątek i spacer po mieście, później urządziliśmy wieczór kapitański. Część załogi wyrwała się, aby wjechać kolejką na górę Floyen, skąd przy blasku zachodu słońca roztaczał się piękny widok na całe miasto.

Nocny rejs - Porta Sailing Team

Dziś (27 czerwca) po całonocnej żegludze płynęliśmy… cały dzień. Pogoda nam dopisała - świeciło pełne słońce i wiał wiatr w żagle. Po drodze mieliśmy akcję “czapka za burtą”. Cała załoga zmobilizowała się, żeby wyłowić stylową basebollówkę Grzegorza. Wieczorem zacumowaliśmy w klimatycznym, małym porcie w Kleppholmen, gdzie w końcu znaleźliśmy czas na chillout w specjalnej nadmorskiej altanie. Klaudyna

Dzieciaki na deku I Love Norway 2019 - Porta Sailing Team

Dzieciaki na deku. Zaraz po rozpoczęciu rejsu poznałam Igę. Pierwszego dnia ( w Stavanger), chociaż nie wypłynęliśmy, Iga i ja miałyśmy mnóstwo rzeczy do zrobienia. Na placu zabaw skakałyśmy na genialnej trampolinie, zwiedziłyśmy port i już z całą załogą miasteczko. Podczas następnych dni podziwiałyśmy norweskie krajobrazy i opowiadałyśmy sobie śmieszne historyjki o Genowefie wiercącym dziury w skałach. Nauczyłam Igę grać w karty, a ona mnie w grę “Eksplodujące kotki”. Jednego dnia, gdy naprawdę się nam nudziło (chyba jedyny raz na tym rejsie) zaczęłyśmy tworzyć własne etykietki na produkty spożywcze.

Trolltunga - Porta Sailing Team

Dzisiaj (26 czerwca) spełniliśmy nasze marzenie - odbyliśmy długo odwlekaną ze względu na pogodę wycieczkę na Trolltungę. Trasa okazała się nie być taką straszną jak przedstawiały ją przewodniki i blogi, których się naczytaliśmy. Do “języka trolla” dotarliśmy w niecałe cztery godziny! Na szczęście trafiliśmy na chwilowe okienko pogodowe i mogliśmy - po odczekaniu w kolejce - zrobić sobie najsłynniejsze zdjęcia z podróży do Norwegii (choć nie wszyscy zdążyli). W drodze powrotnej zrobiliśmy bitwę na śnieżki (najbardziej oberwał Grzesiek, który został natarty bryłą lodu).

Wodospad Tveitafossen - Porta Sailing Team

Dziś (25 czerwca) ruszyliśmy na wycieczkę nad wodospad Tveitafossen. Była to krótka, czterogodzinna wyprawa, po której wypłynęliśmy do kolejnego portu. Zanim znaleźliśmy się w miejscu docelowym - Oddzie - rozpogodziło się i mogliśmy się opalać na jachcie. Wieczór poświęciliśmy na planowanie jutrzejszej wyprawy na Trolltungę.

Ciasto na pokładzie - Porta Sailing Team

Dzisiaj (24 czerwca) dzięki uprzejmości kapitana w końcu się wyspaliśmy. W planie były kajaki, ale okazało się, że w porcie jest tylko jeden (!). Po obfitym śniadaniu ruszyliśmy w dalszą żeglugę i na niej upłynął nam cały dzień. Dziś postanowiliśmy również dobrze się odżywiać - upiekliśmy szarlotkę, ciastka, zjedliśmy zupę ogórkową i kaszę z dodatkami. Wieczorem dopłynęliśmy do portu w Kinsarvik. Klaudyna

W porcie Sunndal - Porta Sailing Team

Dzisiaj (23 czerwca) działo się bardzo dużo. Ruszyliśmy z portu o 7 rano. Podczas śniadania (pyszna rozgrzewająca jaglanka!) w końcu znaleźliśmy gitarę, która, cytując kapitana, nadaje się tylko na hiszpański kołnierz. Po czterech godzinach pływania znaleźliśmy się w porcie w Sunndal, skąd ruszyliśmy na lodowiec Folgefonna. Przy jeziorze lodowcowym zrobiliśmy wspólne zdjęcie w koszulkach rejsowych i z kartkami z napisem “I love dad!” z okazji Dnia Ojca. Potem dwójka śmiałków (Grzegorz i Krzysztof) ruszyła na lodowiec dłuższą trasą, wchodząc na szczyt góry Fonnabu i podziwiając lodowiec w pełnej okazałości.

17 godzin i 70 mil - Porta Sailing Team

Dziś (22 czerwca) cały dzień pływaliśmy po morzu. Wystartowaliśmy o 6 rano, żeby zrobić jak najdłuższą trasę. Żeglowaliśmy bez przerwy 17 godzin i przepłynęliśmy 70 mil morskich. Zatrzymaliśmy się w klimatycznym porcie w Uskedalen. Z portu widzimy wysokie góry i piękny wodospad. Jest po północy, ale wcale tego nie odczuwamy, gdyż jest wciąż jasno. Planujemy jutrzejszą trasę na lodowiec Folgefonna.

Kurs na Prekestolen - Porta Sailing Team

Wczoraj 20 czerwca cały dzień żeglowaliśmy i żywiliśmy się po włosku Wieczorem dopłynęliśmy do portu w Tau, gdzie po krótkim spacerze, zabawie na placu zabaw i zakupach poszliśmy spać. Za to 21. czerwca przyniósł nam wiele emocji - zdobyliśmy Preikestolen! Pogoda była bardzo zmienna, od słońca i rozpogodzeń po wiatr, mgłę, a nawet grad. Na szczęście na samej półce skalnej udało nam się trafić w lukę pogodową i mieliśmy wspaniały widok na Lysefjord.

Fiordy na wyciągnięcie ręki - Porta Sailing Team

Dzisiaj 19 czerwca nasza załoga zebrała się w porcie w Stavanger na jachcie SY Ciri. Wachta kambuzowa przygotowała pyszny obiad składający się ze schabowego, ziemniaków i mizerii Po obiedzie odbyliśmy szkolenie z bezpieczeństwa i obsługi jachtu. W ramach wieczornej aktywności przespacerowaliśmy się po mieście, które okazało się być bardzo urokliwe. W szczególności zachwyciły nas artystyczne murale widoczne na wielu budynkach i kręte uliczki starego miasta. Po spacerze zmęczeni poszliśmy spać, aby wypocząć przed pierwszym wypłynięciem.