Nie każdy może wyruszyć na morze. Jeśli nam pomożesz – dzięki Tobie inni wyruszą na morze.
Kto z Was widział piaszczyste plaże Polskiego Wybrzeża, zmieniające się kolory Morza Bałtyckiego, ten wie jaką magię kryje w sobie czas spędzony w tym miejscu. Trudno uwierzyć, ale w Polsce wciąż są osoby, które nie znają tego uczucia. Dlatego od 2 lat pracujemy nad tym, żeby zabierać ich w miejsca które Wy już znacie, w góry, nad morze… dając im szanse ich odkrycia.
I Love Norway 2019 - Za koło podbiegunowe do bram Arktyki
29.06.2019 r. po całonocnej podróży, o godzinie 8:00 wylądowaliśmy na lotnisku w Bergen. Pozostał nam już tylko zajęczy skok tramwajem, by znaleźć się w porcie, gdzie czekała już na nas załoga poprzedniego etapu “I love Norway” i s/y Ciri, która na nadchodzące półtora tygodnia miała stać się naszym domem. Norwegia przywitała nas słoneczną pogodą na lądzie, jednak Szanowny Pan Neptun miał wobec nas nieco inne plany.
Przylatujemy do Tromso po 21 godzinie wszystko przez to, że Wizzair zmienił godzinę wyloty z rana na wieczór. Oznacza to, że mamy o jeden dzień mniej na rejs. Ale co mamy planować kiedy i tak wszystko będzie dyktowane przez pogodę. Generalnie płyniemy na północ.Z lotniska odbiera nas Kuba młody chłopak, który przyjechał dorobić sobie na kolejny rok nauki. Przyjechał na miesiąc akurat ma dzień wolny więc nam pomaga. My płacimy mniej za transport do mariny a on dostaje w zamian rzeczy warte w Norwegii krocie i nie takie łatwe do kupienia… Dzięki niemu bardzo szybko możemy się zainstalować na jachcie.
SY Ciri wśród fiordów –I Love Norway 2019 Porta Sailing Team. Rozpoczął się długi, bo prawie trzymiesięczny rejs jachtu Ciri po norweskich fiordach.
Wyruszyliśmy ze Szczecina 8 czerwca 2019 r., po drodze do Stavanger odwiedzając Kopenhagę, wyspę Anholt, Skagen i Flekkefjord. Był to pierwszy etap armatorski rejsu I love Norway 2019 zorganizowanego przez Fundację 4 Kontynenty.
Pierwsze godziny rejsu przebiegły spokojnie. Wiał niezbyt silny wiatr z kierunków wschodnich, bez wysiłku żeglowaliśmy wzdłuż niemieckiego wybrzeża Morza Bałtyckiego do pierwszego portu – Kopenhagi.
Dziś (27 czerwca) po całonocnej żegludze płynęliśmy… cały dzień. Pogoda nam dopisała - świeciło pełne słońce i wiał wiatr w żagle. Po drodze mieliśmy akcję “czapka za burtą”. Cała załoga zmobilizowała się, żeby wyłowić stylową basebollówkę Grzegorza. Wieczorem zacumowaliśmy w klimatycznym, małym porcie w Kleppholmen, gdzie w końcu znaleźliśmy czas na chillout w specjalnej nadmorskiej altanie.
Klaudyna
Dzieciaki na deku. Zaraz po rozpoczęciu rejsu poznałam Igę. Pierwszego dnia ( w Stavanger), chociaż nie wypłynęliśmy, Iga i ja miałyśmy mnóstwo rzeczy do zrobienia. Na placu zabaw skakałyśmy na genialnej trampolinie, zwiedziłyśmy port i już z całą załogą miasteczko. Podczas następnych dni podziwiałyśmy norweskie krajobrazy i opowiadałyśmy sobie śmieszne historyjki o Genowefie wiercącym dziury w skałach. Nauczyłam Igę grać w karty, a ona mnie w grę “Eksplodujące kotki”. Jednego dnia, gdy naprawdę się nam nudziło (chyba jedyny raz na tym rejsie) zaczęłyśmy tworzyć własne etykietki na produkty spożywcze.
Dzisiaj (26 czerwca) spełniliśmy nasze marzenie - odbyliśmy długo odwlekaną ze względu na pogodę wycieczkę na Trolltungę. Trasa okazała się nie być taką straszną jak przedstawiały ją przewodniki i blogi, których się naczytaliśmy. Do “języka trolla” dotarliśmy w niecałe cztery godziny! Na szczęście trafiliśmy na chwilowe okienko pogodowe i mogliśmy - po odczekaniu w kolejce - zrobić sobie najsłynniejsze zdjęcia z podróży do Norwegii (choć nie wszyscy zdążyli). W drodze powrotnej zrobiliśmy bitwę na śnieżki (najbardziej oberwał Grzesiek, który został natarty bryłą lodu).
Dokąd płynąć?
Planując rejs morski po raz pierwszy, należy wybrać akwen gwarantujący w miarę stabilną pogodę. Nic tak nie zniechęci do dalszych podróży po morzu jak stanie za kołem sterowym w strugach deszczu i zimnie. Akwen Morza Śródziemnego, Wyspy Kanaryjskie, Karaiby – z pewnością dostarczą nam niezapomnianych i ciepłych wrażeń. Pamiętajmy jednak, żeby wyznaczając termin rejsu wziąć pod uwagę lokalne wiatry występujące na danym akwenie w określonych porach roku. Sztorm nawet w najpiękniejszym egzotycznym porcie nie jest przyjemny.
Istebna - malownicza miejscowość w Beskidzie Śląskim, to tutaj miało miejsce nasze kolejne zimowe spotkanie które zorganizował kpt. Zbigniew Marek. Naszym domem stała się na kilka dni Willa Sofia w Istebnej, gdzie wspólnie z członkami grupy 4 kontynenty spędzaliśmy czas na biesiadzie i szantach. Wieczorny kulig sprawił radość wielu osobom, odkryliśmy gdzie mieszka zima! Najbardziej cieszyły się dzieci :)) Miło było patrzeć jak ochoczo rzucają śnieżkami czy pieką kiełbasy w bacówce : Kwaśnica pobudza do działań ….