Powitanie z Arktyką - relacja z etapu Trondheim - Bodo

Arktyka 2017 Śladami Ginących Lodowców - etap B4 z Trondheim do Bodo
Dla większości załogi s/y Bystrze etapu B4 była to pierwsza wizyta w Norwegii i wizja żeglowania wzdłuż norweskiego
wybrzeża stanowiła dodatkową atrakcję.
Zaokrętowaliśmy się na s/y Bystrze w Trondheim w porcie “Skansen” - pomimo tej ciekawej nazwy sam port nie przypominał
muzealnego obiektu - wszystko było funkcjonalne i w miarę nowoczesne. Po uzupełnieniu żywności przywiezionej z Polski o
dodatkowe produkty wypłynęliśmy z Trondheim na północ.
Wiał mocny wiatr od południa więc na samej genui i bezanie dość szybko i sprawnie dopłynęliśmy do Uthaug. Od razu po zacumowaniu wybraliśmy się na zwiedzanie miasteczka. Poza samymi krajobrazami urzekły nas zadbane kolorowe domki z typową drewnianą zabudową. Z samym “łapaniem widoków” nie musieliśmy się spieszyć ze względu na białe noce, które występują latem w północnej Norwegii. Słońce nieznacznie zaszło za horyzont dopiero przed północą, wschód słońca był chyba 3 godziny później - a to co było pomiędzy to tzw. zmierzch cywilny_(ang. civil twilight)_. Po powrocie na łódkę mieliśmy jeszcze możliwość obserwowania ćwiczeń wojskowych na lądzie i morzu norweskiej armii - trzeba przyznać, że robiło to duże wrażenie. Na koniec dnia kapitan zrobił nam ciekawy wstęp na temat astronawigacji wprowadzając nas w podstawowe pojęcia z tego tematu.
Następnego ranka wypływamy dalej. Pogoda i wiatr dopisują. Z pokładu s/y Bystrze podziwiamy mijane wysepki. Wieczorem postanawiamy zrobić przerwę na wyspie Villa. Jesteśmy tutaj jedynym jachtem przycumowanym do pomostu, a w zatoczce niedaleko nas stoi szwedzki jacht na kotwicy. Opłacało się zrobić postój w tym miejscu. Na wyspie jest nieczynna latarnia - dawniej opalana węglem. Światło zachodzącego słońca w połączeniu z soczystą roślinnością wyspy dawało niesamowite efekty wizualne. Wypływamy przed północą i podziwiamy zachód słońca o północy na otwartym morzu norweskim. Po ok. 3 godzinach docieramy do Rørvik i cumujemy burtą do s/y Sifu of Avon ze względu na brak miejsca w porcie.
Następnym punktem zwiedzania i miejscem na kolację jest port Vennesund na wyspie Kvaløya. Spotykamy tam Polkę pracującą w portowej restauracji, a poza tym jest WiFi więc jest wypas :) ! Co jakiś czas przypływają tutaj duże promy z gromadą turystów. Odpływamy przed północą mijając słynną górę Torghatten na wyspie Torget z charakterystyczną dziurą po środku. Nad ranem wiatr ustaje kompletnie, więc włączamy silnik zamieniając nasze s/y Bystrze w motorówkę. Nie trwa to jednak zbyt długo gdyż na południu wytworzył się rozległy niż, który przynosi wiatr z północy - a to co oznacza dla nas wielogodzinne halsowanie.
Po kilkunastu godzinach zatrzymujemy się w porcie w Sleneset koło pięknej repliki łodzi Wikingów. Sam port położony jest w malowniczej scenerii - więc cieszymy się pięknymi widokami oraz wygraną Polski w meczu z Rumunią! W tym dniu spłynęło wiele jachtów do Sleneset z okazji odbywających się regat więc w porcie jest dość tłoczno. Nie stanowi to jednak problemu gdyż Norwegowie, jak zwykle, są dla nas bardzo sympatyczni.
Mamy to !!! -północne koło podbiegunowe.
Następnego dnia przekraczamy północne koło podbiegunowe - w czym utwierdza nas pokładowy GPS pokazując 66°33'39"N.
Świętujemy to kąpiąc się w morzu norweskim. Orzeźwiająca kąpiel w wodzie morskiej o temp. 6°C poprawia wszystkim humor i
potęguje apetyt przed obiadem. Białe noce panujące na tej szerokości geograficznej o tej porze roku znacznie ułatwiają
żeglugę nocną. Przypływamy o północy do Støtt Brygge - nieopodal
wyspy Svenningen. Przy wejściu do portu widać w oddali na horyzoncie Lofoty - niesamowity widok! Po późnej kolacji wyruszamy na punkt widokowy. Ze szczytu wyspy rozciąga się niesamowity widok na okoliczne wysepki skąpane w czerwonym świetle wschodzącego słońca. Dość atrakcji na dzisiaj, trzeba się w końcu wyspać - wracamy na jacht o 4-ej nad ranem.
Przed wyruszeniem do końcowego portu w Bødo jemy śniadanie na tarasie w przystani jachtowej - jakże wspaniała odmiana w
porównaniu z jachtową messą.Wypływamy nieśpiesznie na północ przy słonecznej pogodzie. Kapitan uczy astronawigacji przy
użyciu sekstantu, tabeli i obliczeń. Do Bødo przypływamy przed północą cumując blisko s/y Sifu of Avon. Robimy sobie
pamiątkowe zdjęcie i razem świętujemy zakończenie rejsu!
Czas się pożegnać. To był bardzo udany rejs !!!!
Ja na pewno kiedyś jeszcze wrócę do Norwegii, żeby pożeglować wzdłuż jej wybrzeży.
Daniel Kitel